1

Ustawa aborcyjna, marsze, strajki i dym w mediach.

Zawsze wiedziałam, że chcę mieć trójkę dzieci. Taki chytry plan, co to uroił się w mojej podświadomości. Życie zweryfikowało moje zamierzenia, stawiając na drodze tatę moich pociech. Ten wyraził zdecydowany sprzeciw na moją propozycję znacznego wzrostu przyrostu naturalnego w Polsce i stanęło na dwójce. Tak więc jestem mamą, która świadomie zaszła w ciążę i urodziła po trzydziestce. Na świecie bryka mój mały 20 miesięczny Staś, a pod sercem noszę zdrową, planowaną, na potęgę kopiącą mamusię córkę. I to się nazywa szczęście. „Zazdraszczajcie ;)” jak mawiają, bo u mnie ta cała radość z macierzyństwa, nie była okupiona dodatkowym strachem i dylematami…
Nie uważam się za chrupka, w przyszłym tygodniu stukną mi 34 lata i dobrze mi z tym. Tym bardziej z perspektywy młodego człowieka, nie ogarniam tego, co się aktualnie dzieje w naszym kraju. Zawsze byłam dumna z Polski i miałam świadomość, że rozmawiając ze znajomymi z innej części Europy, mogę wysoko trzymać głowę. Niestety od dłuższego czasu młodym ludziom spoza naszych granic, moja ojczyzna kojarzy się z bałaganem wokół Trybunału Konstytucyjnego i łamaniem praw kobiet…A ty się babo z tego im tłumacz… :/
Nigdy nie sądziłam, że w XXI wieku możliwe jest tak jawne, bezkompromisowe i zupełnie irracjonalne z mojego punktu widzenia, cofanie się światopoglądowe. A jednak. To nad czym odbywa się dyskusja w naszym kraju to horror. Jako matka dwójki dzieci, zwyczajnie boję się zmian, za jakimi głosują posłowie i posłanki prawicowych ugrupowań. Temat jest bardzo kontrowersyjny. Jedne z nas są za, inne przeciw. Ja natomiast mam wrażenie, że resztki kobiecej godności są aktualnie deptane ku uciesze pewnej części społeczeństwa, nazywającej siebie obrońcami życia. I ja się pytam czyjego? Bo nie mojego jako kobiety, matki, partnerki, córki, wnuczki. Projekt liberalizujący aborcję został odrzucony w pierwszym czytaniu, natomiast zakaz aborcji przeszedł do dalszych prac. Posłowie zasłaniają się tym, że to projekt obywatelski. Ja się pytam dlaczego pomimo obietnic, że każdy z takich projektów będzie dyskutowany, jeden z nich z góry skazuje się na fiasko. Idąc tym tropem myślenia można iść na kompromisy z obu stron. A tak mamy zjawisko popularnie nazywane „gównoburzą”. I to dlatego, że tak śliski i ciężko wypracowany „kompromis aborcyjny” ktoś brzydko tknął kijem i zaczyna nam wszystkim śmierdzieć.
Najbardziej dziwi mnie postawa niektórych kobiet. Nie tych starszych, wsłuchanych często w Słowo Boże z ambony i niedecyzyjnych bez aprobaty stanowiska kościoła. Przeraża mnie to, że młode dziewczyny, w wieku rozrodczym, tak butnie bronią życia poczętego gardząc tym, które je nosi – matką. Nie wiem, czy to wynika z niewiedzy, czy faktycznie tak radykalne poglądy są wynikiem wychowania, wiary i światopoglądu. Wiem jedno- jeśli polskie kobiety w końcu nie wyjdą na ulicę i nie tupną nogą, dadzą przyzwolenie na to wszystko,co chce zgotować nam zaostrzona ustawa aborcyjna. Kobieto! Niech do Ciebie dotrze, że jesteś obywatelką Polski. Czy chcesz, czy nie chcesz, musisz respektować i przestrzegać prawo swojego kraju. Może okazać, że ono zabierze Ci możliwość decydowania o własnym życiu i zdrowiu. Przypominam, że projekt obywatelski, który zakłada zaostrzenie ustawy aborcyjnej zakłada, że jeśli dziecko, które nosisz w brzuchu jest ciężko chore (dla zobrazowania dla opornych w temacie np.:ma pół głowy i jedną rękę) to ustawodawca zobowiąże Cię do donoszenia tej ciąży. Dzień w dzień, przez długie miesiące będziesz chodziła wyjąc z bezsilności, z wielkim brzuchem i świadomością, ze Twoje dziecko nie przeżyje kilku minut. Za to Twoja psychika umrze już na początku tej drogi. I gwarantuję obrońcom projektu, że takie macierzyństwo nie niesie ze sobą żadnych dobrych emocji. I na próżno w takich sytuacjach szukać u siebie instynktu macierzyńskiego. Kolejnym przypadkiem jest ciąża pozamaciczna, często skutkująca potężnymi wylewani krwi i niezwykle niebezpieczna dla życia kobiety. Żaden z lekarzy nie tknie Was w takiej sytuacji palcem do momentu, kiedy nie zaczniecie umierać. Będzie musiał prawnie chronić poczęte w Was życie, które i tak z góry skazane jest na śmierć. Jak się okazuje, często może być to wyrok śmierci również dla matki. Kolejnym absurdem jest to, że w naszym państwie gwałciciel zazwyczaj karę dostaje w zawieszeniu. Założenia projektu obejmują bezwzględne więzienie dla matki, która poddała się aborcji, nawet jeśli ciąża była wynikiem gwałtu, jest zagrożeniem dla życia kobiety, albo płód był ciężko uszkodzony. W celach nie będą gnić oprawcy, a zdesperowane matki i lekarze, którzy w tym całym szaleństwie chcieli po ludzku im pomóc.
Ja już kiedyś leżąc w szpitalu usłyszałam: „podejrzenie ciąży pozamacicznej”. Jak mawiają „mam to w papierach”. Wiem jaki strach towarzyszy kobiecie i jej bliskim, kiedy słyszą coś takiego. I to teraz, kiedy w obawie o życie i zdrowie kobiety natychmiast takie ciąże się kończy. Jest ten nawias bezpieczeństwa, gdzie lekarz nie ma wątpliwości. Nie pojmuję, jak w cywilizowanym kraju w XXI wieku, rząd chce zmusić kobiety do tego, aby przyznały, że ich życie jest mniej ważne niż to kilkudniowego zarodka. To często są już matki, partnerki i córki. Chcą i mają dla kogo żyć. Mają po co wracać do domów! Dlaczego rząd nie jest tak ochoczy w pomocy niepełnosprawnym dzieciom. Lwią część opieki nad nimi przejmują fundacje, bo politycy mają to w dupie. Urodź Dar Boży, a później módl się o finanse i opiekę. A jeśli będziesz żarliwa – spadną z nieba. Taka karma! Przecież masz 500+, to wszystko jest już świetnie. W końcu europejskie państwo, postanowiło dać jakiś socjal, to trzeba się radować i jest to usprawiedliwienia na całe zło świata na najbliższe 100 lat…No cholera jasna! Ilu z nas na co dzień ma do czynienia z dziećmi, które są naprawdę chore i wymagają stałej opieki. Czy zastanawialiście się kiedyś, co będzie z nimi, gdy zabraknie ich rodziców? Jakie to jest poświecenie i heroizm zajmować się takim maluchem??? Nie każdego stać na takie poświecenia i finansowo i psychicznie. Nie każdy zwyczajnie uniesie taki „Dar Boży” , bo sytuacja go przerośnie. Nie ma tyle siły, jest zwyczajnym człowiek, co to czasem nie daje rady. Warto zapytać, czy kobieta jest na tyle silna i chce takiego losu dla siebie, dziecka i całej rodziny, której życie wywróci się do góry nogami? Jeśli chce i podejmuje wyzwanie- chwała Jej za to. Chylę czoła, bo ja chyba nie miałabym w sobie tyle siły i odwagi, albo zwyczajnie zasłonię się tchórzostwem obitym w dotychczasowe szczęście mojej rodziny, którego nie chcę burzyć. I jeszcze poronienia… Po każdym takim dramacie w perspektywie nadchodzących zmian, masz nad głową oddech prokuratora, bo może się przyczyniłaś do śmierci własnego dziecka. W takiej chwili potrzebne jest wsparcie, a nie bat na dupę! To okrutne i całe to gadanie o ochronie życia w mojej opinii podszyte jest bestialstwem.
Inną twarzą problemu jest to, co dzieje się aktualnie w mediach. Telewizja publiczna w mojej ocenie przechodzi samą siebie. Obwinia o podburzenie publiczne KOD. Owszem działają prężnie w sprawie. Jednak jeśli nawet magiczna jak dla mnie posłanka Pawłowicz, broniłaby postulatów zgodnych z moim sumieniem, to poszłabym z nią ręka w rękę. To nie chodzi o to kto organizuje kobiety przeciwko tym barbarzyńskim zmianom. To chodzi o to, co chcą nam zrobić. NIE LICZY SIĘ ORGANIZATOR MARSZU, CZY STRAJKU – TYLKO POSTULATY!!! Jeśli się z czymś nie zgadzam to mówię to głośno, a nie zgrywam głupa czekając, aż inni załatwią to za mnie. Idę z tym, z kim jest mi po drodze.
I to czepianie się celebrytów. Padłam jak najechali na Wellman, która otwarcie popiera strajk, według nich pewnie dlatego, że „jest twarzą niemieckiego hipermarketu”. No samo zło! Pora Pani Doroto przerzucić się z Lidla na jakiś krajowy dyskont, bo nie dadzą żyć! Oczywiście o tym, że kobieta oddała część z tej kampanii na cele charytatywne milczeli jak grób. Atakowane są wszystkie znane feministki z Pauliną Młynarską na czele. Bo przecież feministka to ma inne jajniki, macicę itd… To z pewnością ich sprawka ten cały bunt. Otóż ja uwielbiam dostawać kwiaty od ukochanego, mój M. nie ma problemu z tym, aby podać mi rękę na schodach, czy otworzyć mi drzwi. Tak go wychowano i nie boi się publicznie dbać o kobietę. Ja lubię to, że jestem słabszą płcią, co to mnie opieką facet ogarnia. To mi pasuje. M. za to boi się, że któregoś dnia może zostać sam z dwójką dzieci i w tych otwartych przez siebie drzwiach, nie będzie już kobiety, którą kocha, bo jej życie było sprzeczne z ustawą.
A wisienką na trocie kler nawołujący z ambon o ochronę poczętego życia. Księża – mężczyźni, którzy nigdy nie będą mężami, partnerami i ojcami (przynajmniej oficjalnie) – specjaliści od spraw rodziny i moralności. Opowiadają się za donoszeniem ciąży, ale w przypadku, gdy urodzisz martwe dziecko nie pochowają go, bo nie jest ochrzczone i nie należy do Kościoła.
Babki, przestańcie ignorować problem! Mnie też się wydaje, że nie ma możliwości, aby ta ustawa przeszła w pełnym zaostrzonym kształcie. Jednak brak reakcji jest przyzwoleniem na te zmiany. W weekend pod Sejmem 1 października marsz. U nas w Łodzi maszerujemy 2-go w niedzielę po Piotrkowskiej. To jest weekend, dla wielu czas mniej obciążony obowiązkami. Ruszcie się z domu i dajcie światu znać, że fajnie jest nie bać się zajść w ciążę!
Mężczyźni bądźcie z nami w te dni. Potrzebujemy wsparcia, bo chcemy codziennie do was wracać uśmiechnięte i bezpieczne. Wy często jesteście naszą opoką, pomagacie. Ta sprawa też Was dotyczy. Macie nas – partnerki, ale i siostry, matki i córki.
Kochane, jeśli potraficie wygooglować przepis na naleśniki, albo najnowsze trendy modowe w malowaniu paznokci, to problemu nie sprawi wam wyszukanie informacji na temat marszów i pikiet w Waszym mieście. Poczytajcie o dodatkowej formie sprzeciwu jakim jest poniedziałkowy ogólnopolski Czarny Strajk 3 października. Pokażcie swoje stanowisko i rozmawiajcie z innymi. To się samo do Sejmu nie złożyło i samo nie zniknie…
Osobiście jestem za prawem wyboru. Chcę mieć świadomość, że państwo się mną opiekuje, a nie grozi mi. Chcę mieć świadomość, że powrót do domu, do moich dzieci i mężczyzny którego kocham, nie będzie uzależniony od decyzji, na którą nie miałam wpływu.
Jestem ważna. Jestem kobietą. Jestem matką. Mam rozum, sumienie i sama podejmuję decyzje.

Linki dla zainteresowanych tematem na FB:


https://www.facebook.com/events/1202864653069567/


https://www.facebook.com/events/729142707234526/


https://www.facebook.com/events/521363684729619/


https://www.facebook.com/events/1015620221870465/