Tagi: macierzyństwo

20150521_100804

Rok temu na kilka dni stanęło mi serce. I już nic nie jest takie samo…

Rok temu, na kilka dni stanęło mi serce. 21 maja już chyba na zawsze zostanie dla mnie przekleństwem i właśnie tej daty będę się bać jak ognia. To właśnie dokładnie 365 dni temu, na kilka dni zabrano mi Stasia. Jeśli nie znacie naszej historii zapraszam do lektury wpisu http://strachu.blogujaca.pl/2015/04/01/a-mialo-go-nie-byc-czyli-pojawiam-sie-i-znikam-krotka-historia-o-zabijaniu-marzen-i-aniele-strozu/ Dzisiaj wspomnę tylko tyle, że w…




Skąd się wziąłem?- Ciotki cię wyczarowały!

Kiedy Stach dorośnie i zapyta jak to było z jego przyjściem na świat, bez zastanowienia odpowiem mu, że został wyczarowany. W moim życiu działo się różnie. To co było stałe, to fakt, że musiałam sama sobie radzić i liczyć na siebie. Ten obraz zmienił się, a moje życie wywróciło do góry nogami, kiedy poznałam dwie…




Tata rządzi, czyli matka nie jest niezastąpiona.

Majówka – słowo niosące doskonałe skojarzenia i jeszcze lepsze wspomnienia. OOeezzuuu, jak sobie przypomnę co się na przełomie lat działo, to mi mózg więdnie. Gdyby starać się między 1-3 maja, zliczyć litry wypitego piwa i kilogramy smażonego mięcha na grillu, każdy matematyk załamałby ręce. Do tego roku weekend majowy zarówno mnie jak i M. kojarzył…




Tańcowanie przy ekranie.

Stach od samego początku był istotą muzykalną. Do tego stopnia, że już w brzuchu tańczył do ulubionych rytmów. Mamusia uwielbiała robić „tany, tany”, a dzieć radośnie wiercił się kopiąc po pęcherzu. Dzięki dźwiękom miałam niezawodną metodę sprawdzania, czy ze Stasiem wszystko ok. Otóż kiedy mój pierworodny przez dłuższy czas nie dawał czadu i nachodził mnie…




551743_319748871438284_937249214_n

Blondynka ze snu – tęsknoty serca.

Dzisiaj bez uśmiechu. Nie syna ogarnęła żałość, ale mnie. I chociaż macierzyństwo to wspaniała przygoda, której nie zamieniłabym na nic innego, to ma też swoje ciemniejsze barwy. Wszystkiemu winny jest sen. Podstępne kilka chwil, które powoduje, że serce bije jak oszalałe, a łzy cisną się do oczu. Mimo, że od pobudki minęły już 3 godziny,…




Ninja, czyli traktat o bajkach.

Ninja- słowo klucz w naszym domu. Często nadużywane przez rodziców i okraszone debilnymi wygibasami na kształt karate. Nasz Stach, wielokrotnie był światkiem walki dobrego ze złym (matki z ojcem), którzy wili się po mieszkaniu z okrzykami „AAAAAjjjjaaaa!” i pozach przyczajonego tygrysa. No cóż taki mamy klimat. Nasz syn „zdrowych” rodziców nie ma i ku jego…




Mów mi Giguś!

Niedawno zdałam sobie sprawę, że bliscy ludzie nie mówią do siebie po imieniu. Miano nadane przez rodziców zostaje na dalszym planie, zarezerwowane dla tych, co nie mieszkają z nami pod strzechą. Ksywy zaczynają się już w dzieciństwie. Ja pamiętam jak kolega z ławki w czwartej klasie nazwał mnie „kluską”. Stwierdził, że jestem „cienka i chuda…




Wejście na minę, czyli kilka słów o wyrazie twarzy.

Każda mama jest wpatrzona w swoje dziecko jak w obrazek. I mnie nie ominęło. Lampię się w Stacha godzinami, zachwycona  rezultatem produkcji mojej i M. Podczas tych seansów człowiek doszukuje się podobieństw rodzinnych. Jednocześnie wychwytuje ulotne momenty, w których wyraz twarzy własnego dziecia rozkłada na łopatki. Jako rodzicielka nauczyłam się, który wyraz buzi oznacza panikę,…