Tagi: syn

4590057-list-milosny-900-602

List do Syna

Kochany Stasiu. Dziś mój pierwszy Dzień Matki, który mogę obchodzić z perspektywy rodzicielki. Jesteś na świecie od 4 miesięcy, a dałeś mi tak wiele radości, że nie sposób tego opisać. Nauczyłam się więcej, niż przez ostatnie 32 lata mojego życia. Jesteś moim budzikiem i mimo że czasami wyrywasz mnie w środku nocy z głębokiego snu,…




Ninja, czyli traktat o bajkach.

Ninja- słowo klucz w naszym domu. Często nadużywane przez rodziców i okraszone debilnymi wygibasami na kształt karate. Nasz Stach, wielokrotnie był światkiem walki dobrego ze złym (matki z ojcem), którzy wili się po mieszkaniu z okrzykami „AAAAAjjjjaaaa!” i pozach przyczajonego tygrysa. No cóż taki mamy klimat. Nasz syn „zdrowych” rodziców nie ma i ku jego…




Jak Stachu zgrywa oko z poduchą…

„Cięcie komara”- czynność uwielbiana przez wszystkich członków naszej rodziny. Każdy z nas, celebruje nas na swój sposób chwile w objęciach Morfeusza. Ilościowo w drzemkach najlepsze są koty. Haszysz generalnie wszystko ma w nosie i śpi gdzie popadnie, w pozach,  których nie sposób opisać. Jest przy tym totalnie wyłączony, czyli można go nawet ogolić na łyso,…




Kisiel z mózgu, czyli rodzicielka przed telewizorem na urlopie macierzyńskim.

Dzisiaj coś na temat tego, jak grające pudło robi nam z mózgu kisiel, budyń bądź mizerię. Co kto woli. Człek nieświadomy wpływu jaki ma na niego telewizor, budzi się z przysłowiową ręką w nocniku, a wtedy na odsiecz jest już za późno. Zacznę od tego, że zanim poznałam mojego M., prawie 3 lata mieszkałam w…




Gadżet mama, czyli czy używane znaczy gorsze?

Pojawiają się 2 kreski na teście i głupiejesz. Z rozsądnie myślącej kobiety przeistaczasz się w gadżet mamę. Ustrojstw i wynalazków dla niemowlaków jest tyle, że nie sposób opisać wszystkiego. Ja podzielę się z Wami tymi, które miały, bądź mają znaczący wpływ na wygodę i rozwój dziecia. Nooo, ewentualnie komfort psychiczny parentsów. Zacznijmy od tego, że…




A GU GU, czyli jak dorosły człowiek w obliczu dziecka świadomie robi z siebie idiotę.

Zastanawialiście się kiedyś, co tak naprawdę dociera do takiego małego dziecka jak np.Stach? Jakiś czas temu w mojej głowie urodziło się takie pytanie. I chociaż nie miało to większego wpływu na moje zachowanie w obecności syna, to dało do myślenia. Leży sobie taki mały, niemal łysy gościu, co to bez ciebie nawet pupy nie podetrze…




Koty i karpie, czyli czy pojawienie się dziecka zmienia relacje ze zwierzętami?

Nasza 3 osobowa rodzinka w zasadzie jest nieco większa. Gdyby policzyć wszystkie istnienia byłoby nas co najmniej kilkanaście. Liczebny prym wiodą rybki- przekleństwo me. Zupełnie inne podejście mam do dwójki pozostałych lokatorów. 11 kg szczęścia pokrytego rudo-białą sierścią, czyli nasze dwa koty. Haszysz, bo tak na imię większemu ze zwierzaków, to stwór pozbawiony zarówno kocich…




Męska solidarność – czyli ile faceta drzemie w niemowlaku…

Niedawno dorobiłam się dziecia rozmiar xs, model męski. Stanisław (bo takie mu imię dano) jeszcze nie skończył 3-go miesiąca, a już ku uciesze tatusia ocieka testosteronem. Na sali cięcia cesarskiego panie położne powitały go na świecie hasłem „ale ma klejnoty”- zatem potwierdziło się : SYN! Szczęście mnie przepełniało, bo płeć zgodnie z zamówieniem Stwórcy, a…